WegeMaluch.pl

FB TW G+ Zarejestruj Rejestacja / Login

Artykuły

Feminizacja języka polskiego

kobiety walczą o swoje prawaSkrajną nieodpowiedzialnością z mojej strony była próba określenia konkretnej i sztywnej daty precyzującej od kiedy kobiety zaczęły walczyć o swoje prawa. Bo działo się to od zawsze.

Mocno i z przytupem znanym tylko kobietom, walkę o swoją godność zaczęły sufrażystki. Głośno i otwarcie nie zgadzały się na odbieranie im godności, poprzez powielanie stereotypów, że tylko niewykształcone, dobrze ułożone kobiety są dobrymi materiałami na żonę i matkę, najlepiej gromadki dzieci.

Na kartach historii znajdziemy informację, że w 1868 roku powstała organizacja National Woman Suffrage Association, na czele której stanęły Elizabeth Cady Stanton i Susan B. Anthony, domagające się zrównania praw kobiet i mężczyzn w każdej sferze życia społecznego, politycznego i ekonomicznego, a w 1869 roku Lucy Stone powołała do życia feminizacja sufrazystkiAmerican Woman Suffrage Association – organizację mniej radykalną, żądającą „jedynie” pełnych praw obywatelskich dla kobiet. W 1890 roku obie organizacje połączyły się i utworzyły jedną wspólną inicjatywę pod nazwą National American Woman Suffrage Association, której pierwszą przewodniczącą została Stanton.

To na świecie. Natomiast w Polsce, nasze rodzime feministki, zainspirowane działalnością sufrażystek, walczyły o swoje prawa w zupełnie inny sposób. One podkreślały swoją wielkość pokazując ich ogromną rolę w działalności konspiracyjnej, edukacyjnej, kurierskiej i sanitarnej – co miało szczególne znaczenie w naszych, polskich, wojennych realiach. Ale było warto. Bowiem w dekrecie z 28 listopada 1918 roku Piłsudski pozytywnie zaopiniował postulaty działaczek i w Konstytucji Marcowej z 1921 roku znalazł się zapis – że „prawo wyborcze mają wszyscy obywatele bez względu na płeć”

kobiety walczą o swoje prawaSkrajną nieodpowiedzialnością z mojej strony była próba określenia konkretnej i sztywnej daty precyzującej od kiedy kobiety zaczęły walczyć o swoje prawa. Bo działo się to od zawsze.

Mocno i z przytupem znanym tylko kobietom, walkę o swoją godność zaczęły sufrażystki. Głośno i otwarcie nie zgadzały się na odbieranie im godności, poprzez powielanie stereotypów, że tylko niewykształcone, dobrze ułożone kobiety są dobrymi materiałami na żonę i matkę, najlepiej gromadki dzieci.

Na kartach historii znajdziemy informację, że w 1868 roku powstała organizacja National Woman Suffrage Association, na czele której stanęły Elizabeth Cady Stanton i Susan B. Anthony, domagające się zrównania praw kobiet i mężczyzn w każdej sferze życia społecznego, politycznego i ekonomicznego, a w 1869 roku Lucy Stone powołała do życia feminizacja sufrazystkiAmerican Woman Suffrage Association – organizację mniej radykalną, żądającą „jedynie” pełnych praw obywatelskich dla kobiet. W 1890 roku obie organizacje połączyły się i utworzyły jedną wspólną inicjatywę pod nazwą National American Woman Suffrage Association, której pierwszą przewodniczącą została Stanton.

To na świecie. Natomiast w Polsce, nasze rodzime feministki, zainspirowane działalnością sufrażystek, walczyły o swoje prawa w zupełnie inny sposób. One podkreślały swoją wielkość pokazując ich ogromną rolę w działalności konspiracyjnej, edukacyjnej, kurierskiej i sanitarnej – co miało szczególne znaczenie w naszych, polskich, wojennych realiach. Ale było warto. Bowiem w dekrecie z 28 listopada 1918 roku Piłsudski pozytywnie zaopiniował postulaty działaczek i w Konstytucji Marcowej z 1921 roku znalazł się zapis – że „prawo wyborcze mają wszyscy obywatele bez względu na płeć”

Z życia do języka

Z życia do języka

feminizacja języka polskiego

Wszelkie ruchy kobiece zarówno te światowe jak i polskie doprowadziły, do wydaje się nieuniknionej rozmowy o języku, w tym wypadku polskim i jej żeńskich formach. Zdaniem Marty Kołodziejskiej, socjolożki, feminizacja form męskich, szczególnie widoczna w dziedzinie zawodów, ma na celu zrównanie- przynajmniej w warstwie werbalnej- ról i funkcji zawodowych kobiet i mężczyzn.

W języku polskim jest z tym pewien kłopot, którego nie ma np. w języku angielskim, w którym większość nazw zawodów odnosi się w tej samej formie do kobiet i mężczyzn (chociaż są i wyjątki). Co więcej, większość zawodów z żeńskimi formami w języku polskim to te, w których tradycyjnie istnieje przewaga kobiet, np. pielęgniarka, ekspedientka, kasjerka, nauczycielka, co wydaje się naturalne. Jednak wraz ze zmianami rynku pracy, kobiety zaczynały pełnić funkcje wcześniej dla nich niedostępne. Dzisiaj nie budzi niczyjego zdziwienia widok kobiety w Sejmie czy wydającej wyroki w sądzie, ale przecież kilkadziesiąt lat temu było to trudne do wyobrażenia. Mamy więc zmianę na rynku pracy, zmianę obyczajową, ale nie mamy zmiany w warstwie językowej- i jak dla mnie o to w tym pomyśle chodzi.

feminizacja torebkaTworzenie żeńskich wersji innych zawodów jest więc moim zdaniem wartościowe: ja sama używam formy "socjolożka" i myślę, że takie zmiany to kwestia przyzwyczajenia. "Profesorka" brzmi obecnie dość dziwnie, wręcz lekceważąco, "profesora" z kolei brzmi bardzo sztucznie. Podobnie było jednak z "polityczką", a wyraz ten powoli się przyjmuje- używa go np. Gazeta Wyborcza. Można argumentować, że sam pomysł jest tworzeniem nieistniejącego problemu: wystarczy dodać wyraz "pani" i sprawa załatwiona (np. "pani minister"), jednak często owo "pani" jest pomijane, co widać szczególnie w tych zawodach, które kilkadziesiąt lat temu były zdominowane przez mężczyzn. Zauważmy, że w telewizji czy gazetach zazwyczaj podaje się informacje: Anna Kowalska, radca prawny; Anna Kowalska, analityk. Z drugiej strony, powstają nowe nazwy samych stanowisk, często anglojęzyczne, które nie wymagają "feminizacji" ("account manager") i są stosowane z powodzeniem dla obu płci. W nowych słowach samych w sobie nic mnie nie razi- co najwyżej brzmią sztucznie. Jest też przykład "pilotki"- taka forma żeńska ma już inne utrwalone znaczenie (czapka) i określanie tak kobiety pilotującej samolot może być odczytywane jako prześmiewcze.”

Z używaniem form żeńskich nie ma problemu również Koralowa Mama. Jej zdaniem jest to naturalne narzędzie do opisywania świata. „W pracy nie jestem redaktorem, tylko redaktorką. Chodzę do okulistki, miałam nauczycielki, po porodzie badał mnie ginekolog, ale ciążę prowadziła ginekolożka. Rozumiem jednak, że ktoś może uważać, że nie jest "profesorką" tylko "profesorem" czując w formie żeńskiej, że jest stopniem niższa, a co wiąże się z tradycją i przekonaniem, że praca kobiet jest mniej prestiżowa. Dopóki ludzie będą uważali, że sekretarz (stanu) może mieć sekretarkę, a sekretarka nie może mieć sekretarza - to te różnice nie znikną. Osoby argumentujące, że słowa typu architektka są trudne do wypowiedzenia, a przeto nienaturalne zachęcam zawsze do powiedzenia "chrześcijańska sztuka sepulkralna" i wtedy możemy kontynuować rozmowę”.

Zdaniem specjalistów

feminizacja slownikZdaniem specjalistów

Każda zapytana osoba ma swoje zdanie na ten temat – to pocieszające, bo oznacza, że myślimy i analizujemy procesy, które wokół nas zachodzą. Na przykład Małgorzata Korbiel, logopeda, uważa: „co do określenia mianem "logopedki" - mniej więcej 1/3 moich klientów mnie nazywa tym mianem. Osobiście czuję, że taka forma jest w delikatny sposób pobłażliwa i lekceważąca (choć pewnie nie jest to intencją użytkownika tego słowa). Nie rozumiem, po co na siłę wymyślać odpowiednie formy odnoszące się do płci. Zwrot "pani doktor" dokładnie określa płeć, więc po co ją zmieniać na "doktorkę" a z drugiej strony słowotwór "przedszkolan" brzmi dziwnie. Myślę, że tworzenie nowej gramatyki jest zbędne. I te nowe formy są nieestetyczne i mało poważne.

Autorytety

I na koniec dla wszystkich, którzy potrzebują autorytetu przez duże „A”.

feminizacja rada j polskiegoStanowisko Rady Języka Polskiego z 19 marca 2012 roku.

„W większości (..) kobiety zabierające głos opowiadały się za tym, żeby konsekwentnie używać obok męskiej – formy żeńskiej zawodu czy stanowiska, a więc psycholog i psycholożka, architekt i architektka, minister i ministra, premier i premiera itd. W niektórych wypadkach w propozycjach tych wykorzystuje się możliwości słowotwórcze polszczyzny, co prowadzi do utworzenia nazw zgodnych z systemem językowym, obecnych zresztą w języku potocznym.

Przypomnijmy, że rzeczownikowe nazwy żeńskie tworzy się zasadniczo od nazw męskich za pomocą przyrostka -ka (por. nauczyciel – nauczycielka, socjolog – socjolożka) lub -ini/-yni (władca – władczyni). Końcówka -a jest wykorzystywana wtedy, gdy mamy do czynienia z nazwą o charakterze przymiotnikowym, np. przewodniczący – przewodnicząca, służący – służąca, habilitowany – habilitowana. Zastosowanie jej do tworzenia rzeczownikowych nazw zawodów nie ma tradycji w polszczyźnie, ale jej użycie w proponowanych formach typu ministra, premiera czy profesora bierze się zapewne stąd, że potencjalne formy ministerka, premierka, profesorka są odczuwane jako nacechowane potocznością (np. profesorka) lub wskazują na małość desygnatu (np. premierka; przyrostek -ka tworzy bowiem też zdrobnienia w polszczyźnie).

Należy jednak zaznaczyć, że także nazwy żeńskie utworzone elementem -a mają swoje wady. Po pierwsze, w niektórych wypadkach są one tożsame brzmieniowo z nazwami już istniejącymi (premiera to ‘pierwsze przedstawienie teatralne lub wyświetlenie filmu’), po drugie – mogą być odczuwane jako nazwy zgrubiałe (por. ta profesora), po trzecie wreszcie bywają dwuznaczne w połączeniu z określeniem grzecznościowym pani: wyrażenia pani ministra, pani podsekretarza stanu mogą zostać odczytane jako dzierżawcze (pani czyja? – ministra, pani czyja? – podsekretarza stanu), co pozostaje w jawnej sprzeczności z intencją osób, które chcą ich używać.

feminizacja pioroJęzykoznawcy od dawna opisywali pary rzeczowników takie, jak ten inżynier i ta inżynier, ten minister i ta minister, ten psycholog i ta psycholog, i wskazali, że jeden z nich odnosi się do mężczyzny, a drugi do kobiety. Znajduje to wyraz w ich użyciu w zdaniu, por. Rozmawiałem z ministrem (mężczyzną) i Rozmawiałem z minister (kobietą), Minister podpisał rozporządzenie i Minister podpisała rozporządzenie, Nowy minister przyszedł i Nowa minister przyszła. We wszystkich przytoczonych wyżej zdaniach jest jawnie wskazana płeć osoby, o której mowa, bez tworzenia odrębnych, pochodnych słowotwórczo, nazw żeńskich. Argument, że takie nazwy są regularnie tworzone słowotwórczo w innych językach (np. w niemieckim), nie jest trafny, gdyż w każdym języku wyzyskuje się inne sposoby jego wzbogacania, co zależy od budowy gramatycznej danego języka, możliwości słowotwórczych i zwyczajów w nim ugruntowanych. „

Pamiętajmy jednak, że językowi nie da się niczego narzucić. Nawet usilne próby i tak spełzną na niczym, gdy słowa zamiast powagi śmieszności dodadzą i funkcji i osobie ją reprezentującą.

 


Autor: Magadalena Sikoń. Artykuł ukazał się w magazynie Vege

 







Cieszymy się, że tu trafiłaś / trafiłeś.

Prowadzimy prace nad przygotowaniem wersji mobilnej portalu wegemaluch.pl

Ta wersja platformy mobilnej jest w fazie testów! Prosimy o cierpliwość! (niektóre funkcje mogą nie działać w tej chwili)

 

Wegemaluch.pl Udostępnia materiały na licencji CC BY-NC-ND 4.0 Międzynarodowe. Materiały nieoznaczone CC BY-NC-ND 4.0 - Copyright by WegeMaluch.pl & MagYa 2011-2014. All rights reserved.

Wróć na górę

O Wegemaluch    O Nas    Regulaminy    Polityka Prywatności    Reklama    Promocja    Patronat    Admin    Kontakt    Faq    RSS    Toolbar

coffe Jesteś pewny by przełączyć w wersję dla komputerów stacjonarnych PC?